• Wpisów: 60
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 12:45
  • Licznik odwiedzin: 13 150 / 1016 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
alfacefei
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

alfacefei
 
Tak. Chyba nie będę robić wstępu i wygłupiać się z przedstawianiem i litaniami typu: kim jest Kelly, ile już wiosen minęło w jej osobliwym i długim jak na lalkę życiu, do kogo należy, z kim się przyjaźni, dlaczego się wiecznie uśmiecha i co ten uśmiech w gruncie rzeczy oznacza... Chociaż nie! - o uśmiechu muszę coś powiedzieć, bowiem uśmiech ten stanowi esencję tego, kim jest Kelly. Ale to potem.^^

Olivii także nie będę przedstawiać, wystarczy, że oto przedstawia się sama, lśniąc swym naturalnym blaskiem niczym Polaris na nieboskłonie. : D

Helena... czemu nazwałam ją Helen? Ot, drobne przejęzyczenie, mające swe źródło w rozmowach z Przemyszą w niedzielne popołudnie. (Przemysza wie, o co chodzi : P)

A więc trzy Gracje, boginie wdzięku, piękna i zabawy. Trzy Gracje pełne towarzyskiej wesołości spod znaku American Beauty... tyle że jedna z nich uśmiecha się troszkę smutniej... Trzy gwiazdy jaśniejące, tyle że jedna z nich pochodzi jakoby z innej galaktyki...

Kelly, która mnie wzruszyła od pierwszego wejrzenia. Powiem wam, że jej smutek jest bardziej czytelny w kontakcie na żywo.
Założyłam jej tiarę, by mogła poczuć się jak królewna lat 80. - tj. by mogła poczuć się sobą...; )


Kelly napis.jpg



Olivia, błyszczy i elektryzuje; ekstrawertyczka, przebojowa, gwiazda salonów. Założę się, że ma w domu białego persa, którego raczy karmą Gourmet Gold i który sypia na atłasowych poduchach.



Olivia napis.jpg


Oliv.JPG



Wreszcie Helena.Przyznacie, że taka bardziej "nasza"? Fotogeniczna bestia.: P Helenka w wersji soute i w wersji grande carnevale.Jak myślicie: mogłaby mieszkać we fluorescencyjnej przyczepce i hodować marihuanę w doniczkach? : )


Helen napis.jpg


Helena.jpg


Wszystkie dziewczęta należą do Przemyszy: www.przemysza.pinger.pl/



.
  • awatar persephone-xoz: dodaję :] ciekawe lalki.
  • awatar przemysza: Dzięki uwadze jaką im poświęciłaś urosły w moich oczach, bo tak to trzymam w szafce i tyle.
  • awatar luci_fair: Najbardziej moja jest oczywiście smutna miss lat 80-tych. Nigdy raczej nie przekonam się do współczesnego playlinu, ale przyznaję, że dzięki Twoim zdjęciom, spojrzałam na dwie współczesne panny świeższym okiem ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

alfacefei
 
Dawno nic tu nie pisałam: pora odświeżyć blog. Niechaj powiew świeżości tej mroźnej zimy należy do Monsterek. Są słodziachne. Wszystkie panny należą do mojej lalkowej bratniej duszyczki - Przemyszy, która w ostatnią niedzielę oddała mi je pod opiekę na kilka godzin. :D Zapewne szybko się zorientujecie, które dziewczę najbardziej skradło me serduszko. ^^


1C.JPG


2C.jpg


3S.jpg


4S.jpg


5D.jpg


7D.JPG


8D.JPG


9R.JPG


10.JPG



A jutro będzie o Barbie :D
  • awatar luci_fair: Moją faworytką na tych zdjęciach jest Drakulara, czy jak jej tam ;) Ma świetną fryzurę :) Kto strzygł?
  • awatar przemysza: @luci_fair: Te kucyczki, które ona miała rozpuściłam i wylałam na jej łepek czajnik wrzątku - tak powstała widoczna tu fryzurka - bez użycia nożyczek.
  • awatar przemysza: Wybrałaś właściwie te same, które ja bym wybrała :)
Pokaż wszystkie (14) ›
 

alfacefei
 
I ja zostałam zaproszona do zabawy, nie wiem, przez kogo zainicjowanej, ale chwała mu za tę inicjatywę. : D Zabawa jest adresowana do posiadaczy lalek, figurek i innych humanoidalnych stworów, które (mowa o lalkach, figurkach i humanoidalnych stworach ofc) można scharakteryzować, określić jakoś poprzez dźwięk. Oki, jako osoba, która żyje muzyką i nie potrafi się bez niej obejść, rzuciłam się w wir tej zabawy z impetem, ale ni stąd ni zowąd uderzyłam głową o coś twardego i dźwięcznego, doznając  bólu i olśnienia jednocześnie.

Zapytacie: jak to?
Ano tak to, że, z grubsza rzecz ujmując, moje lalki i piosenki po prostu nie idą ze sobą w parze. Powtarzam: piosenki, nie kompozycje instrumentalne. To 'niechodzenie ze sobą w parze' zasadza się na pewnym paradoksie: jest lalka - ale nie ma konkretnej pieśni; nie ma lalki - ale konkretna pieśń jest. xD Ale, dobra, nie bądźmy nazbyt drobiazgowi, kompromis jakiś udało mi się w końcu wypracować, bo zabawa przednia, i oto ogłaszam, co następuje. :P


Panienka Iremelle.

violin1.JPG


Istota zagadkowa bądź nieodgadniona, a może zagadkowa i nieodgadniona w jednym?, o proteuszowej naturze. Ciężko ją osadzić w konkretnych ramach - ach, przekleństwo natury! - stąd ciężko mi było wybrać tę jedną pieśń. Właściwie to nigdy jeszcze nie zetknęłam się z piosenką, która by wyrażała tę postać w całości, ale wierzę, że gdzieś taka piosenka istnieje i że kiedyś na nią trafię. Na pewno tak będzie. Tymczasem Karen Elson, kompromisowo, ze względu na poetyczność, klimat retro i powinowactwo z Jego Wysokością Tanatosem.



Pan Banatnash.

Na razie pana B. brak, więc dysponuję jedynie fotą poglądową Switcha.


Shino_02.jpg


A oto song, który przystaje do Banatnasha: "Iron" Woodkid. Właściwie to nie wiem, co mocniej na mnie działa: sam utwór czy videoclip? W każdym razie już przy pierwszym zetknięciu z tą pieśnią doznałam swoistego katharsis i - o, matko! - pomyślałam, że te psy-wilki i te ptaki, te boskie stworzenia nocne muszą mieć coś wspólnego ze światem pana B. Z jego światem wewnętrznym. Chłód, surowość, minimalizm, walka, przeznaczenie. BTW: Nie jestem fanką WoWa, ale poczułam się zmiażdżona. :P



A do zabawy zapraszam Hikari i Sarę. :)
  • awatar more fashion .: te lalki są cudowne :)
  • awatar luci_fair: :D Na punkcie tej pierwszej piosenki mam od pewnego czasu znaczną obsesję ze względu na teledysk ;) Oba utwory są wciągające, więc pozostaje z tym większym niedosytem. Jestem ciekawa jakie piosenki mogłyby wyrażać Meagil i Klementynę ;)
  • awatar Hikari: Właśnie po raz piąty z rzędu obejrzałam teledysk "Iron" i to raczej nie koniec na dzisiaj. Hipnutyzujący obraz i myzyka. Do tej pory Woodkida kojarzyłam tylko z delikatnym i sennym "Wastin Time", teraz widzę, że w podobnie poetycki sposób potrafi opowiadać skrajnie różne od siebie historie. I tak oto postać Banatnasha fascynuje mnie coraz bardziej ; ) Dziękuję za zaproszenie!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

alfacefei
 
*

Od czego się zaczęło? W sumie to od wspomnienia Przemyszy, które jest bardzo pokrewne z moim wspomnieniem. Oraz od rozmów z Luci i prób zidentyfikowania jednego z modeli Barbie, który w dzieciństwie posiadałam. O wspomnieniu (moim) powiem tylko tyle, że dotyczy zaginięcia (nie - zniszczenia i nie - wyrzucenia, a więc przynajmniej w teorii są szanse na cudowne odnalezienie) moich lalek (oryginalnej Fashion Play Barbie z 1989 roku oraz dwóch klonów, z których jeden, sygnowany znaną i lubianą sentencją 'made in China', miał świetnie odtworzony mold superstar. Tak świetnie, że podczas przeglądania zdjęć Barbie z lat 80-tych i natrafiając na lalkę - o której więcej poza nawiasem ;p - złapałam się na myśli: "O, moja Darcy" [sic!]).

Moje lalki mogą się odnaleźć jedynie na strychu - jak podają źródła, a właśc. jak twierdzą moi krewni, którzy ten strych porządkowali - ale że jest to strych wielki i przepastny, nie zdołałam nigdy trafić na ich trop, aż wreszcie uwierzyłam, że ich tam nie ma.

Będąc (metrykalnie!) dzieckiem jeszcze, pielęgnowałam w sobie myśl, że cokolwiekby się działo ze wszystkimi moimi zabawkami, nigdy nie porzucę Darcy. (imię okropne, ale nadałam je lalce wieki temu, pozostając pod wpływem fascynacji kulturą amerykańską szalonych lat 50. i 60.). Darcy była bardzo ważną lalką; ikoną mojego dzieciństwa, mimo że wykonano ją z lichego materiału (i że na skutek częstych kąpieli częściowo wyłysiała :D). Była dla mnie tak ważna, że zaczęłam nawet pisać o niej powieść... haha.. szaleństwo! :D Była szczuplutka, nie miała przerysowanych proporcji klatki piersiowej, toteż ciuszki, szczególnie te dopasowane, leżały na niej o wiele lepiej niż na Mirandzie (Fashion Play Barbie). No i, co tu dużo mówić, miała śliczną, pogodną buzię, w moim mniemaniu ładniejszą niż Miranda, a przynajmniej bardziej charakterystyczną. Zapewne za sprawą radosnych, niebieskich oczu i uśmiechu Laury Palmer. :D(Sheryl Lee przez długi czas uważałam za jedną z najpiękniejszych kobiet. Uwielbiałam jej brwi!)


laura_palmer.jpg



Ale do rzeczy. Po rozpoznaniu terenu pt. 'Barbie lat osiemdziesiątych' utwierdziłam się w przekonaniu, że to nie przemyślny Chińczyk stworzył prototyp uroczej buzi Darcy, ale firma Mattel! I że przemyślny Chińczyk mógł ją co najwyżej odwzorować (a odwzorował przednio)... Niniejszym moje zainteresowanie skupiło się na tej oto panience:


Tutto Cu Barbie.jpg

zdjęcie autorstwa Tutto Cu Barbie z flickr.com


Jest to My First Barbie z 1980 roku, która w oryginale miała nietypowo, acz wdzięcznie upięte włosy.


my first B fotka z ebaya.jpg

(fotka z ebaya; nie pomnę autora)


Zauroczyła mnie ta lalka do tego stopnia, że zrobiłam rzecz nieoczekiwaną - ja, tak zaprzysiężona dollfom :D - zaczęłam przeglądać strony aukcji internetowych. A kiedy zobaczyłam jeszcze wspaniale dopieszczoną, odnowioną (repaint i reroot) Helenę własności TilliBoo z flickra, przepadłam.


4871147461_b323044e25.jpg



a tu w towarzystwie koleżanek. Pierwsza z prawej. Nie mówcie, że nie wyróżnia się urodą! :D


4690242911_a6138b7169_b.jpg



Od wczoraj - bo wczoraj na te wszystkie odkrycia natrafiłam - myślę sobie, że mogłabym ją mieć. Ale w wersji customowej /(prima-ballerina!), bo jej ubranko defaultowe w ogóle mi się nie podoba/, OOAK i wyeksponowanej koniecznie na dollstandzie.
  • awatar MAKARRENA: Śliczna, taka inna niż wszystkie
  • awatar luci_fair: Ooo? Kupisz sobie Barbie? Kupisz? :)
  • awatar Alfacefei: @luci_fair: a nie wiem :D najpierw obowiązek (czyt. Banatnash), potem przyjemność :PPP
Pokaż wszystkie (6) ›
 

alfacefei
 
...jako Laura

ri.pinger.pl/(…)C%3A%5CDocuments+and+Settings%5Cf18…

...jako Filon

ri.pinger.pl/(…)C%3A%5CDocuments+and+Settings%5Cf18…

oraz czółenka skradzione przez Laurę hrabiance Aleksandrze

ri.pinger.pl/(…)C%3A%5CDocuments+and+Settings%5Cf18…



*****************************************

Jest to historia pewnego urzeczenia, które stało się udziałem pomywaczki Laury i, rezydującego na peryferiach hrabstwa, Filona, *którzy nigdy wcześniej się nie widzieli*. Historia, jak na sentymentalną historię przystało, sentymentalną jest i tkliwą wielce...

*****************************************



1.JPG




2.JPG




3.JPG




4.jpg



5.jpg




6.jpg




7.JPG




9.jpg




11.JPG





12.JPG




13.JPG




14.JPG




15.JPG




16.JPG




17.JPG




18.jpg




20.JPG




21.jpg




22.JPG




23.JPG




24.JPG




25.JPG




26.JPG



***************************************

Gdyby był to film - offowy rzecz jasna - w tym momencie usłyszelibyśmy dźwięki utworu,
który wybrzmiałby jedynie do 2:40 minuty. Tyle, ile trzeba do zintensyfikowania przekazu i spuentowania sytuacji.

***************************************



27.JPG




28.JPG





29.JPG



30.JPG




31.JPG




32.jpg




35.jpg




36.jpg




38.JPG




39.JPG




40.JPG
  • awatar luci_fair: Ach te wpisy prywatne, widoczne tylko dla właściciela minibloga... Mam chęć zostać hakrem, jak takie widzę :D Dopiero teraz zorientowałam się, że zdjęcia "pomywacze" były robione na tym samym tarasie, na którym fotografowałaś się wcześniej :)
  • awatar fraill: Ach, no i znów patrzę, patrzę, nie mogę przestać patrzeć i smucić się razem z Filonem. Ach.
  • awatar naomi tiana: obie historie pięknie przedstawione - czuje się klimat a zdjęcia są niesamowicie realistyczne
Pokaż wszystkie (12) ›
 

alfacefei
 

Ashra nadal ze mną rezyduje. Wyjęłam go wczorajszego popołudnia z pudełka, żeby trochę pooddychał świeżym (<- powiedzmy), czerwcowym powietrzem i pomyślałam, że zanim wyprawię go w świat (do domu!), powinnam zrobić mu pożegnalną sesję zdjęciową. Ale nie może to być sesja byle jaka... musi to być sesja znacząca... i odnosząca się do moich dawnych planów romansem podszytych. Pomysł już jest; z realizacją będzie nieco trudniej, bo... zieleń jest tak rozbujała, że zarośla wokół domu kompletnie się nie sprawdzą w zbudowaniu tej przestrzeni, o którą mi chodzi. Trzeba więc będzie wybrać się do lasu... i to nie z jedną lalką, lecz z dwiema :D Poza tym będę musiała jeszcze przygotować odpowiednie rekwizytorium...

Od stycznia nie czyniłam takich przygotowań do sesji - nawet trochę tęsknię za tym.


Dwa pamiątkowe zdjęcia (uwieczniam tu wszystko: siebie oraz Ashrę i balkon, z którymi się niedługo pożegnam na zawsze)


bkkkk.JPG




weeee.JPG
  • awatar przemysza: Taki ładny balkon, a ty go dopiero teraz uwieczniasz. A tak poza tym wyglądasz świetnie - taka prawda.
  • awatar aetaet: Śliczna z Ciebie laska : )
  • awatar luci_fair: Ładnie Ci w tych czerwonych włosach ;) No i co tu kryć, będę teraz wyczekiwać tej obiecanej sesji...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

alfacefei
 


Ha, takie coś zdarza się bardzo, bardzo rzadko... nawet jeśli się mieszka na wsi (no chyba że się jest zawodowo lub hobbystycznie związanym z przyrodą)... Gdy już przeprowadzę się do miasta, nie będzie mi się zdarzało pewnie wcale (chociaż... kto wie?), dlatego tym bardziej doceniam ten fakt, że mogłam wczorajszego popołudnia potrzymać przez chwilę małe, dzikie stworzonko na dłoni. :) Jako że mam inklinacje zmierzające w kierunku myślenia magicznego, uznałam, że obecność tego maleństwa zwiastuje coś dobrego. :) (LOL, nawet mi rym częstochowski wyszedł; niezamierzony : D) I tego zamierzm się trzymać ^^


Noooo, ciekawe, czy zgadnie ktoś, co to za ptasiek? ;)




ptaś.JPG




...
  • awatar Dedra Starling: Śliczny. Wygląda zimorodkowato. Chyba jest za mało rudy jednak... jakaś kraska?
  • awatar Only NM: Człowiek jest częścią natury, tylko o tym zapomina. Dobrze że nie wstydzisz się tego skąd pochodzisz, bo znam osoby które by się do tego nie przyznały.
  • awatar Alfacefei: @Only NM: to największa głupota świata wstydzić się miejsca, z którego się pochodzi. Dla mnie to było zawsze nobilitujące :D
Pokaż wszystkie (12) ›
 

alfacefei
 
*KRÓL*
Hamlecie, gdzie Poloniusz?

*HAMLET*
Na kolacji.

*KRÓL*
Na kolacji? gdzie?

*HAMLET*
Nie tam, gdzie on je, ale tam, gdzie jego jedzą. Zebrał się własnie koło niego kongres politycznych robaków. W gastronomii nie ma, panie, większego potentata jak robak. Tuczymy wszelkie istoty dla karmienia siebie, siebie zaś tuczymy dla karmienia robaków. Tłusty król i chudy pachołek są to tylko różne potrawy, dwa dania na jeden stół, i basta.


***

Kapitalny fragment. Mniej więcej 100 lat temu te słowa, tyle że w ojczystym języku Szekspira, wypowiadał genialny Edward Gordon Craig.

Po raz pierwszy zetknęłam się z Craigiem z konieczności. Było to jakiś czas temu i zapamiętałam jego nazwisko głównie dlatego, że miałam być potem ze znajomości jego donioslych dokonań odpytywana.
Wkrótce natknęłam się na Craiga po raz drugi; na Craiga będącego w towarzystwie wielce wybornym - w towarzystwie boskiej, efemerycznej Isadory. <3 Zakochałam się w tej parze od razu, rzec by można - od pierwszego wejrzenia! Z tych dwojga bardziej jednak kochałam Craiga, ale jestem pewna, że gdybym była mężczyzną, bardziej kochałabym Isadorę. ;) Pokochałam go za niefrasobliwość, za dowcip i INTELEKT, za indywidualizm i świadomość własnej wielkości, a nade wszystko za frazę i sentymentalizm w późniejszych latach życia.

Pławiłam się w tych jego tekstach - nachodziły mnie różne myśli i nawiedzały tęsknoty. Był humanistą, ale - na Boga! - w jego zdaniach czaił się konkret. Budował metafory, ale - o, bogowie! - były to metafory pozbawione rozlazłości i taniego bełkotu. Był uniwersalny i długowieczny niczym Homer! Dożył 94. roku życia: urodził się w epoce pary i elektryczności i odszedł na trzy lata przed wielkopomnym lądowaniem na Księżycu. O.o Moich czasów nie dożył, ale... to już nie jest istotne. ; ) Już nie jest...




steichen_gordon_craig.jpg
  • awatar luci_fair: Zaczęłam się zastanawiać czy etymologia Twojego nicka na bjdream ma coś wspólnego z córką Isadory?
  • awatar Alfacefei: @luci_fair: Isadory i pana Craiga! ^___^ Można powiedzieć, że to moi mentalni rodzice : PPP
Pokaż wszystkie (2) ›
 

alfacefei
 
... nie, tak naprawdę w ogóle nie będzie narcystyczny, mimo że związany z moją osobą. A właściwie z obrazem mojej osoby.


Ci, którzy mnie trochę znają, wiedzą o moich zamiłowaniach do "mroczności" i romantycznej grozy. Zaczęło się to w najwcześniejszym dzieciństwie: wtedy moją wyobraźnię zaczęły zamieszkiwać istoty demoniczne, przynależne do świata ciemności. Dziękuję mojej mamie i mojej babci (tak, byłam wychowywana wyłącznie przez kobiety)za te wszystkie nieświadome działania, za próby ujarzmienia mojej krnąbrnej, dziecięcej natury poprzez wykorzystanie figur, które straszą. To mnie przecież we właściwym kierunku ukształtowało; stąd się przecież wzięły moje fascynacje magią, mistyką i demonologią. Echa moich fascynacji pobrzmiewają w każdej dziedzinie mojej twórczej działalności. Także - a ostatnio: przede wszystkim - w lalkowaniu.


Z wyglądu nie jestem posępna, ani tajemnicza, ani majestatyczna, niemniej zawsze pragnęłam na krótką chwilę wydać się komuś taką. I wreszcie się udało... Przy niewielkim nakładzie pracy. Zrobiłam sobie zdjęcie. Spontanicznie. Spojrzałam na nie - i pomyślałam: *O to mi zawsze chodziło!* Nareszcie wyglądam funebrycznie, poważnie i staromodnie. Czarna wdowa-dekadentka.


I jeśli kiedykolwiek napiszę książkę, tylko takie zdjęcie mogłoby się znaleźć na jej obwolucie. Zresztą, w odniesieniu do treści byłoby bardzo a propos.


Dekadentka.jpg




Boże, jaki śmieszny ten mój wpis i jak średnio tutaj pasujący, hahaha.
  • awatar Alfacefei: @Malana: dziękuję ^__^ "Jeszcze" - to znaczy? "jeszcze" takich zdjęć, czy "jeszcze" takich wpisów? ;) Właśnie dodałam sobie Ciebie do obserwowanych - musze sobie wygospodarować trcohe na czasu na przeczytanie Twojego bloga. Uwielbiam blogi kreatywnych dziewcząt poświęcone modzie XD
  • awatar Codziennie niepoznana....: piękne zdjęcie :)
  • awatar Hinotori: Wyglądasz... Idealna...Czarna wdowa-dekadentka :-)
Pokaż wszystkie (10) ›